sobota, 24 kwietnia 2010

Mężowy komplet


Jakiś czas temu mój mąż poprosił mnie bym zrobiła dla niego w wolnej chwili komplet na biurko do pracy. Stwierdziłam, że albo zamawia komplet albo nie robię go wcale bo nie ma u mnie czegoś takiego jak wolna chwila. Rad nie rad złożył zamówienie. Przedmioty czekały na działanie więc wybrałam papier i wzięłam się do pracy. Wymieszałam kolor. Wyszedł mi idealnie grafitowy (niestety żadna z mieszalni farb nie jest w stanie uzyskać takiego odcienia)i pomalowałam komplet. Z przygodami naklejałam papier ozdobny ścianka po ściance, kawałek po kawałku. Spód wizytownika i pojemnika na karteczki oczywiście też obkleiłam papierem. Na koniec postarzyłam wszystko czarną patyną i polakierowałam kilkanaście razy.
Komplet już stoi na mężowym biurku.












A to zdjęcie papieru ozdobnego, którego użyłam:


poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Odlewy gipsowe cz. III

I znowu Samara


W poprzednim poście, w którym pokazywałam przedmioty wykonane z serwetki Samara pisałam, że jeszcze powstają dwie rzeczy. Pudełko na herbatę niestety czeka jeszcze na swoją kolej. Wieszak z czterema kołkami już zakończyłam i mogę pokazać go na blogu.
Lubię serwetki, które dają duże możliwości w zdobieniu, a Samara taka właśnie jest.




czwartek, 15 kwietnia 2010

Pączkujące słoneczniki


Wszystko zaczęło się niewinnie (jak to zwykle bywa). Zainspirowana rozmową z moją klientką rozpoczęłam słonecznikowe szaleństwo, które miało zakończyć się na zrobieniu chustecznika.
Drewienko, papier, ornamenty z serwetki ze sztućcami oraz słoneczniki też z serwetki. Malowanie, szlifowanie, klejenie (ciekawa i dłuższa praca z przyklejaniem papieru po całości bo z serwetkami było łatwiej) oraz lakierowanie.




W czasie ostatniego etapu, czyli przy kolejnej warstwie lakierowania stwierdziłam, że sam chustecznik to tak dziwnie wygląda. Taki samiutki to dorobię do niego pojemnik.



Po zakończeniu pracy z pojemnikiem pomyślałam, że ten komplet może fajnie wyglądać w czyjejś pracowni (miejscu pracy) więc zrobię segregator.


Okazało się, że jeden segregator wyglądał dziwnie więc dorobiłam jeszcze dwa. O i teraz jest O.K.



I znowu moja główka zaczęła myśleć "a jak by tak do kuchni komuś ten komplet pasował to warto by zrobić podstawki pod kubeczki". I powstały cztery sztuki.



Ale takie luzem to tak nie za bardzo jest jak przechowywać to pomyślałam, że pudełko na podstawki będzie dobrym rozwiązaniem.


I w taki sposób pączkowały moje słoneczniki.


Na koniec z rozpędu zrobiłam prezent dla Teściowej (na urodziny) i powstała podstawkę pod talerz, którą pokażę w następnym poście.

poniedziałek, 29 marca 2010

Po kontroli u lekarza


Już wiem, że w domu pozostanę do końca tygodnia czyli do Świąt. Do sklepu stacjonarnego oraz pracowni zapraszam po Świętach.
Osoby, które złożyły zamówienia z opcją odbiór osobisty zapraszam 30 marca (wtorek) między 18-19:00. W tym czasie będę w pracowni.
Będziemy się starać, żeby zamówienia w sklepie internetowym były realizowane terminowo, ale z góry przepraszamy za ewentualne opóźnienia.
Na koniec dziękuję wszystkim za życzenia zdrowia, które otrzymałam po umieszczeniu informacji o problemach ze zdrowiem.

Dopadła mnie choroba....


Niestety. Zaczęło się dwa tygodnie temu skromnym pobolewaniem w prawym dole brzucha, a że już kiedyś coś podobnego miałam i lekarz stwierdzili, że nie mam się czym martwić, to uznałam, że obecnie mogę spać spokojnie. Niestety ból zaczął się nasilać…. Oj, to już nie było wesoło. Pierwsze co przyszło mi na myśl, to że mój wyrostek stwierdził, że czas zobaczyć światło dzienne. Psychicznie nastawiłam się, że po wizycie u lekarza będzie szpital. Ale myliłam się… Rozpoczęły się badania…. było tego sporo. Posiewy, USG (chyba wszystkie jakie mogą być), badania krwi (i nie tylko)… itd.. Ból się nasilał a lekarze rozkładali ręce, bo badania były O.K.
Rozpoczęłam poszukiwania informacji w Internecie. Okazało się, że duży procent Pań ma podobne objawy do moich, a lekarze robią to samo, co u mnie. Blady strach i zimy pot na czole….
Przy bólu, który mnie męczył, starałam się być jak najczęściej w sklepie stacjonarnym. Badania odbywały się niestety kosztem czasu mojego pobytu w sklepie, lekarze rozkładali ręce ,a ból się nasilał. Kołomyja. W poprzedni czwartek przyszła do mnie koleżanka. W tym miejscu chcę Jej bardzo podziękować. Zapytacie dlaczego?? Właśnie we wspomniany czwartek, tak około 17:00, złapał mnie taki ból, że o mały włos bym nie zemdlała. Ula pomogła mi swoją obecnością i rozmową bym nie odleciała. W błyskawicznym tempie znalazłam się u lekarza. I co się okazało… że to zapalenie dróg moczowych. Dostałam antybiotyk, po którym jestem nieźle osłabiona. Jeszcze mnie pobolewa. Jutro, a właściwie już dzisiaj, idę na kontrolę. Myślę, że jeszcze pozostanę w domu, bo nie nadaje się do działań w sklepie stacjonarnym i pracowni.
Z tego powodu do środy włącznie sklep stacjonarny będzie nieczynny. Będziemy się starać, żeby zamówienia w sklepie internetowym były realizowane terminowo, ale z góry przepraszamy za ewentualne opóźnienia. Oczywiście osoby, które złożyły zamówienia z opcją odbiór osobisty proszę o kontakt telefoniczny.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...