Wbrew temu co mówi przysłowie, że "Szewc bez butów chodzi" postanowiłam, że ozdobię wieszak dla mojego kochanego Babsztyla czyli córki. Kilka dni trwało wybieranie wzorów. Wpierw miał być Kubuś Puchatek (którego też bardzo lubię). Wzięłam się za przygotowanie wieszaka do pracy. Kiedy miałam nakładać kolor okazała się, że zamiast Kubusia mają być księżniczki. Pomalowałam wieszak nowo wybranym kolorem. I kiedy miałam przyklejać wzory to.....okazał się, że zamiast księżniczek to jednak będzie FiFi... Oj, tego już było za dużo.. Stwierdziła, że poczekam bo kobieta zmienną jest i zanim zacznę na dobre (nie mówiąc o skończeniu pracy nad wieszaczkiem) to koncepcja zmieni się po stokroć. Tak też się stało. Stwierdziłam, że za długo to trwa i jak tak dalej pójdzie to córcia skończy osiemnastkę a wieszaczek nadal nie będzię ozdobiony. Wzięłam sprawy w swoje ręce i postanowiłam zastosować wzory ponadczasowe. Wróżki, elfy i różyczki są zawsze mile widziane.Wieszaczek jest już skończony. Wisi na ścianie a Niunia jest szczęśliwa.