Któregoś pięknego dnia postanowiłam zrobić szkatułkę na przybory do szycia. Wieczko szkatułki ozdobiłam serwetkę z różami, boki szkatułki okleiłam serwetką w biało-zieloną kratkę. Ponadto obmyśliłam sobie, że na wieczku przykleję tekturowy ornament wykorzystywany w scrapbookingu. W miejscu, gdzie miał zostać przyklejony, obrysowałam jego kształt. W tym miejscu przykleiłam fragment z serwetki w biało-zieloną kratkę, którą zastosowałam też na bokach szkatułki. Tą samą serwetką okleiłam również tekturowy ornament, który następnie przymocowałam do wieczka. Całość postarzyłam brązową patyną. Wewnątrz ornamentu porozmieszczałam małe guziczki i miniaturowe nożyczki, a potem całość zalałam dwoma warstwami żywicy jednoskładnikowej. Wewnątrz szkatułkę pomalowałam na kremowo i postarzyłam patyną.
"W dzieciństwie każdy jest artystą. Problem to pozostać nim, kiedy się dorasta." Pablo Picasso
niedziela, 19 sierpnia 2012
wtorek, 7 sierpnia 2012
Uwaga! Konkurs z nagrodami
Ostatni mój post dotyczący ozdobienia zwykłej łubianki wzbudził u Was duże zainteresowanie, co widać po komentarzach. Ich lektura uświadomiła mi, że wiele z Was przymierza się do tego, aby taką łubiankę ozdobić. W związku z tym postanowiłam zachęcić Was do zrealizowania tego zamierzenia.
Waszym zadaniem jest - jak się pewnie domyślacie - przyozdobić łubiankę dowolną techniką. Zdjęcie gotowej łubianki proszę wysłać mailem na adres sklep@goha.pl wraz ze swoimi danymi:
Organizuję konkurs "Łubiankowe wariacje"
Waszym zadaniem jest - jak się pewnie domyślacie - przyozdobić łubiankę dowolną techniką. Zdjęcie gotowej łubianki proszę wysłać mailem na adres sklep@goha.pl wraz ze swoimi danymi:
- imię i nazwisko,
- nick.
Przesyłając zdjęcia pracy oświadczacie, że jesteście jej autorką / autorem oraz wyrażacie zgodę na opublikowanie zdjęcia pracy na moim blogu bez zamieszczenia danych autora pracy (zdjęcia będą opublikowane anonimowo - przynajmniej do zakończenia głosowania).
Zdjęcia prac będę przyjmować do 7 września do godz. 23:59. Zdjęcia prac zostaną opublikowane na moim blogu do 9 września do godz. 23:59. Głosowanie zaczynamy po opublikowaniu posta, a kończymy 16 września o godz. 23:59. Głosować możecie tylko na 1 pracę. Żeby oddać głos na daną pracę w poście, w którym zostaną opublikowane zdjęcia, pozostawcie komentarz z numerem zdjęcia pracy, która Wam się najbardziej podoba.
Uwaga:
Osoby, które będą głosować jako "Anonimowy", proszę o podpisanie się lub podanie namiaru na swojego bloga lub jakiejkolwiek innej informacji, która pozwoli na jednoznaczne "zidentyfikowanie" osoby :). Zastrzegam sobie prawo do nieuwzględnienia głosu w przypadku wątpliwości co do autora komentarza (o czym poinformuję w komentarzu, żeby osoba mogła naprawić swoje niedopatrzenie).
Wyniki głosowania zostaną opublikowane w oddzielnym poście następnego dnia po zakończeniu głosowania, czyli 17 września. Dla autorów / autorek trzech prac, które uzyskają najwięcej głosów czekają nagrody:
- 1 miejsce: okrągły zegar z MDF-u wraz z mechanizmem zegarowym i wskazówkami + zestaw serwetek + rabat 15% na zakupy w sklepie stacjonarnym lub internetowym do wykorzystania w ciągu 30 dni od daty ogłoszenia wyników + niespodzianka;
- 2 miejsce: dwa pędzle Crafter's Choice amerykańskiej firmy Royal & Langnickel + zestaw serwetek + rabat 10% na zakupy w sklepie stacjonarnym lub internetowym do wykorzystania w ciągu 30 dni od daty ogłoszenia wyników;
- 3 miejsce: zestaw serwetek + rabat 5% na zakupy w sklepie stacjonarnym lub internetowym do wykorzystania w ciągu 30 dni od daty ogłoszenia wyników.
Wśród osób głosujących wybierzemy jedną osobę, która otrzyma od nas nagrodę-niespodziankę. Dodatkowo osoby, które zamieszczą poniższy baner informujący o konkursie na swoim blogu będą miały dodatkową szansę na otrzymanie nagrody-niespodzianki. O umieszczeniu tego banera proszę mnie poinformować przesyłając maila z linkiem do bloga na adres sklep@goha.pl.
Zapraszam wszystkich do zabawy!
Zapraszam wszystkich do zabawy!
niedziela, 29 lipca 2012
Jak wykorzystałam sezon truskawkowy
Nie, nie będę opisywała, jakie zrobiłam przetwory z truskawek. Nie miałam na to czasu. Truskawki znikały bezpośrednio w buzi :). Pozostały mi za to łubianki po truskawkach. Postanowiłam jedną z nich przyozdobić. Ma mi służyć w sklepie do wystawiania moich aniołków z masy solnej (w końcu mam zamiar je znowu zacząć robić). Pomalowałam ją więc najpierw farbą podkładową a następnie nałożyłam cztery kolory farb: odcienie szarości i fioletu. Do tego przygotowałam serduszko z MDF-u, które pomalowałam farbą do tablic. Po przywieszeniu jej do łubianki będzie się na nim wypisywało ceny. Do brzegów łubianki miałam zamiar przykleić koronkę. Przeszukałam swoje zapasy, jedną znalazłam, ale nie byłam do końca usatysfakcjonowana z efektu. Drugą znalazłam dopiero w Paryżu. Po powrocie z urlopu skleiłam obie ze sobą za pomocą świetnie do tego celu nadającego się bardzo mocnego kleju ze Stamperii, a po wyschnięciu przykleiłam do łubianki. Przez dziurki w koronce dodatkowo przewlekłam tasiemkę do sutaszu w kolorze stalowym. Za jej pomocą przywiązałam również serduszko i ... gotowe.
poniedziałek, 23 lipca 2012
Inspiracja paryskimi cukierniami
Pisząc w ostatnim poście o sklepie ze słodyczami w Disneylandzie przypomniały mi się cukiernie w Paryżu i ich rozświetlone wnętrza zapraszające do wejścia. Jeden rzut okiem wystarczy, żeby bez znajomości francuskiego wiedzieć, co w tym sklepie sprzedają.
Zainspirowana klimatem tych cukierni po powrocie do Warszawy zrobiłam szkatułkę
żeby zatrzymać wspomnienia
bo po zakupionych w nich ciasteczkach już nic nie pozostało :)
Życzę Wam słodkich snów.
Zainspirowana klimatem tych cukierni po powrocie do Warszawy zrobiłam szkatułkę
żeby zatrzymać wspomnienia
bo po zakupionych w nich ciasteczkach już nic nie pozostało :)
Życzę Wam słodkich snów.
środa, 18 lipca 2012
Disneyland pod Paryżem
Będąc w Paryżu nie mogłam nie wykorzystać okazji do spełnienia swoich dziecięcych marzeń, czyli wizyty w Disneylandzie. Pod płaszczykiem robienia przyjemności córce udaliśmy się któregoś pięknego dnia gremialnie do Parku. Warto było. Mistrzostwo wykonania w każdym calu. Atrakcji jest tak wiele, że pomimo przebywania w nim przez cały dzień (od godziny 11:00 do zamknięcia o 21:30) zwiedziliśmy tylko ok. 1/3 parku.
Mnie jak zwykle najbardziej zainteresowały wnętrza sklepów. Dopracowane w każdym detalu. Połączone ze sobą pasażami oświetlanymi lampami gazowymi a nie jakąś ordynarną elektrycznością :).
Nad głowami odwiedzających sklepy rozpościerają się kopuły wypełnione witrażami
Wygląd zewnętrzny też radował moje oczy piękną architekturą i dopracowanymi wystawami.
A sklep ze słodyczami taki cukierkowy, że aż ślinka ciekła na sam widok. Nos też się do tego przyczyniał, ponieważ efekt potęgowany był dodatkowo wydobywającym się z klimatyzacji zapachem prawdziwych landrynek.
Jednym słowem BAJKA. A na zakończenie parada postaci z filmów Disneya (odbywa się dwa razy w ciągu dnia). Wspaniałe przeżycie nie tylko dla najmłodszych (obok nas stała grupka kilkunastoletnich dziewczyn wydzierających się i piszczących jak na koncercie gwiazdy pop - mało nie ogłuchliśmy). Zrobione przez nas zdjęcia niestety nie oddają tego, co tam się działo. Do tego niezbędna jest kamera.
Dla osób z mocnymi nerwami rekomendujemy wizytę w Domu Strachów i zjazd kolejką w kopalni. To była jazda!!! Wyobraźcie sobie zaraz po ruszeniu wagoników ostry zjazd w kompletną ciemność i rzucanie w lewo i w prawo, aż żołądek gwałtownie podchodził do gardła. POLECAM :)
A na zakończenie "brutalny" powrót do rzeczywistości. Sklep stacjonarny już działa, zapraszam. Tym bardziej, że jak na razie dostępne są jeszcze ciekawostki, które przywiozłam z Paryża. A ponieważ wracaliśmy samolotem a nie TIR-em siłą rzeczy nie ma ich w wystarczającej ilości.
Mnie jak zwykle najbardziej zainteresowały wnętrza sklepów. Dopracowane w każdym detalu. Połączone ze sobą pasażami oświetlanymi lampami gazowymi a nie jakąś ordynarną elektrycznością :).
Nad głowami odwiedzających sklepy rozpościerają się kopuły wypełnione witrażami
Wygląd zewnętrzny też radował moje oczy piękną architekturą i dopracowanymi wystawami.
A sklep ze słodyczami taki cukierkowy, że aż ślinka ciekła na sam widok. Nos też się do tego przyczyniał, ponieważ efekt potęgowany był dodatkowo wydobywającym się z klimatyzacji zapachem prawdziwych landrynek.
Jednym słowem BAJKA. A na zakończenie parada postaci z filmów Disneya (odbywa się dwa razy w ciągu dnia). Wspaniałe przeżycie nie tylko dla najmłodszych (obok nas stała grupka kilkunastoletnich dziewczyn wydzierających się i piszczących jak na koncercie gwiazdy pop - mało nie ogłuchliśmy). Zrobione przez nas zdjęcia niestety nie oddają tego, co tam się działo. Do tego niezbędna jest kamera.
Dla osób z mocnymi nerwami rekomendujemy wizytę w Domu Strachów i zjazd kolejką w kopalni. To była jazda!!! Wyobraźcie sobie zaraz po ruszeniu wagoników ostry zjazd w kompletną ciemność i rzucanie w lewo i w prawo, aż żołądek gwałtownie podchodził do gardła. POLECAM :)
| Moment przejeżdżania kolejką przez rozwalony most |
A na zakończenie "brutalny" powrót do rzeczywistości. Sklep stacjonarny już działa, zapraszam. Tym bardziej, że jak na razie dostępne są jeszcze ciekawostki, które przywiozłam z Paryża. A ponieważ wracaliśmy samolotem a nie TIR-em siłą rzeczy nie ma ich w wystarczającej ilości.
niedziela, 15 lipca 2012
Wspomnienia z Paryża
Witam Was po urlopie, który w tym roku spędziłam z rodziną w Paryżu. Całe dwa tygodnie spacerowaliśmy po uroczych uliczkach tego miasta, aż nam nogi właziły w 4 litery :). Nie zwiedzaliśmy jednak zabytków Paryża. Luwr widziałam tylko z zewnątrz przez chwilę, do Wersalu w ogóle nie dotarliśmy, wieżę Eifla widziałam tylko z poziomu ziemi (ogromna kolejka do wejścia). Jedyne zabytki, które zobaczyłam dokładnie to katedra Notre Dame, bazylika Sacre Caer i kościół Saint-Sulpice.
Dlaczego nie zwiedzaliśmy tych miejsc tak jak wszyscy turyści? Ponieważ moim głównym celem wyjazdu były pełne uroku wąskie uliczki usiane kawiarenkami, sklepami z ich niesamowitymi wnętrzami - jednym słowem "paryska atmosfera". Poniżej kilka zdjęć, na których próbowałam tę atmosferę uchwycić :)
Trochę na tych zdjęciach jest pusto (mało ludzi), ale nie dlatego, że Paryż to miasto wymarłe. Ono tętni życiem, tylko my chodziliśmy poza trasami hord turystów :). A czasami dla zrobienia ładnego zdjęcia musieliśmy długo czekać na moment, kiedy w kadrze nie będzie ludzi.
Paryż zachwycił mnie nie tylko wspomnianymi uliczkami, ale również wspaniałą architekturą. Niemal na każdym kroku daje się odczuć jego historię, a nowe budynki są znakomicie przez architektów wkomponowane w otaczające kamienice (czego brakuje mi niestety w Warszawie). Dzięki temu, że nie został zniszczony w czasie II wojny światowej nadal możemy zachwycać się detalami architektonicznymi
czy też takimi perełkami
Mogę potwierdzić to, co przeczytałam w książkach o Paryżu, że życie w tym mieście toczy się nad Sekwaną. Co chwile płyną po niej stateczki wycieczkowe pełne turystów. Do brzegów przycumowanych jest dużo "jednostek pływających" będących albo mieszkaniami dla ludzi lubiących swobodę, albo kawiarenkami czy też teatrami.
Na koniec jeszcze jedna ciekawostka, którą zauważyłam. W Paryżu mało jest terenów zielonych. Dlatego często widać na balkonach, dachach, tarasach, parapetach mnóstwo wypielęgnowanej zieleni. Czasami są to prawdziwe ogrody.
Ale się rozpisałam! A to jeszcze nie koniec! Nie miały racji niektóre Klientki twierdząc, że w Paryżu nie ma sklepów craftowych albo trudno kupić serwetki. Ja znalazłam :). Ale co - o tym napiszę innym razem.
| Katedra Notre Dame - wejście |
| Katedra Notre Dame od strony Sekwany |
| Fragment wnętrza katedry Notre Dame |
| Kościół Saint-Sulpice - widok sklepień |
| Kościół Saint-Sulpice - sklepienie |
| Kościół Saint-Sulpice - ołtarz |
| Hotel schowany w podwórzu (odkryliśmy go dzięki ulewie, która zapędziła nas do bramy) |
Trochę na tych zdjęciach jest pusto (mało ludzi), ale nie dlatego, że Paryż to miasto wymarłe. Ono tętni życiem, tylko my chodziliśmy poza trasami hord turystów :). A czasami dla zrobienia ładnego zdjęcia musieliśmy długo czekać na moment, kiedy w kadrze nie będzie ludzi.
Paryż zachwycił mnie nie tylko wspomnianymi uliczkami, ale również wspaniałą architekturą. Niemal na każdym kroku daje się odczuć jego historię, a nowe budynki są znakomicie przez architektów wkomponowane w otaczające kamienice (czego brakuje mi niestety w Warszawie). Dzięki temu, że nie został zniszczony w czasie II wojny światowej nadal możemy zachwycać się detalami architektonicznymi
czy też takimi perełkami
Mogę potwierdzić to, co przeczytałam w książkach o Paryżu, że życie w tym mieście toczy się nad Sekwaną. Co chwile płyną po niej stateczki wycieczkowe pełne turystów. Do brzegów przycumowanych jest dużo "jednostek pływających" będących albo mieszkaniami dla ludzi lubiących swobodę, albo kawiarenkami czy też teatrami.
| Restauracja na barce przycumowanej na brzegu Sekwany |
| Widok na Sekwanę z Mostu Zakochanych |
Ale się rozpisałam! A to jeszcze nie koniec! Nie miały racji niektóre Klientki twierdząc, że w Paryżu nie ma sklepów craftowych albo trudno kupić serwetki. Ja znalazłam :). Ale co - o tym napiszę innym razem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








