Tak jak pisałam dziś puszka została dostarczona do Obory. W czasie wręczania prócz Agnieszki (szefowej) była też Pani Kasia (kucharka), która przygotowuje przepyszne dania (to ona w tamtym roku dała mi puszki) oraz nasza blogowa koleżanka czyli Panorama Lesage. Niestety z wręczania mam tylko jedno zdjęcie bo moja małża zapomniał włożyć do aparatu karty pamięci. Zdjęcia nie mogę teraz przegrać do komputera gdyż moja małża nie zabrał kabelka więc zdjęcie z wręczania pojawi się dopiero po naszym powrocie do W-wy.
A obecnie zapraszam do oglądania zdjęć puszki (na końcu zamieściłam dla przypomnienia zdjęcie "stanu surowego"). Przez cały rok nie miałam pomysłu jak ją ozdobić. Chciałam umieścić na niej wizerunki krów (nawiązując do nazwy gospody oraz jej wystroju), ale nic mi do tego pomysłu nie pasowało. Tak z miesiąc przed wyjazdem na wczasy Wena twórcza mnie ogarnęła i zaczęło się szaleństwo ozdabiania puszki. Myśl przewodnia to krowy z papieru do decoupage. Dalej ksero ze starych pocztówek, bo podobne są w "Oborze", kilka wydruków zdjęć (oto link do jednego z nich), do tego zielone dodatki czyli bluszcz z papieru do decoupage (z moich starych zbiorów), bo gospoda znajduje się niedaleko lasu. Jeszcze dodatki związane z gastronomią to znaczy sztućce z serwetek, a na koniec ornamenty z serwetki (serwetki z moich prywatnych zbiorów). Wszystkie elementy dobrałam w szybkim tempie (tak się dzieje jak mam wizję i wena szaleje). Do tego jeden kolor (farba firmy Flugger, kolor dobierany indywidualnie). Cieniowanie i postarzanie zrobiłam przy pomocy dwóch kolorów patyn - brązowej i czarnej. Zaczęłam pracę nad puszką w domu. Na początek puszkę trzykrotnie pomalowałam podkładem do metalu (Hammerite). Po każdej warstwie trzeba było odczekać tydzień, żeby podkład wysechł i utwardził się. Rozmieszczenie elementów, dopasowywanie szczegółów potrwało kilka dni. Ogólnie w W-wie puszkę skończyłam na etapie lekkiego lakierowania (matowym lakierem akrylowym) i dwóch warstwach postarzania patynami. Wyjechaliśmy w góry i tam dalej lakierowałam. Oczywiście szlifowanie i znowu lakierowanie. Później następna warstwa postarzania i lakierowanie. A na koniec znowu szlifowanie i lakierowanie. Lekkie poprawki patyną i po końcowym lakierowaniu puszka była gotowa. Ze względu na ograniczony czas nie zdążyłam tak wyszlifować puszki, by uzyskać idealnie gładką powierzchnię. Wzory z papierów są wyczuwalne pod palcami. Ale przecież to jest rękodzieło.
P.S.
Aniu miło było Ciebie poznać. Szkoda, że tak krótko rozmawiałyśmy ale to zawsze rozmowa na żywo a nie przez internet. Biżuteria, którą robisz jest świetna. Bardzo mi się podobała.
Piękna puszka, ale ile to roboty było!!! No, taki prezent musiał bardzo ucieszyć.
OdpowiedzUsuńBardzo ładny kolor tej farby.
Warto było poczekać, żeby zobaczyć to cudo! Podziwiam wytrwałość i cierpliwość przy tworzeniu, bo ja z tych w gorącej wodzie kąpanych:)
OdpowiedzUsuńNo nareszcie, piękna puszka napewno stanie w widocznym miejscu bo taka cudna
OdpowiedzUsuńPOzdrawiam
Doskonała praca!Piękna puszka po fryturze.Muszę zakasac rękawy i ja...Pozdrawiam.dumka
OdpowiedzUsuńPracy było sporo ale najwięcej radości sprawiła mi radość obdarowanych osób. Dla takich chwil warto pracować :) :) :)
OdpowiedzUsuńWspaniała puszka!
OdpowiedzUsuńGosiu niestety czas gonił i musiałam zmykać
OdpowiedzUsuńNiezmiernie miło mi było poznać Ciebie i Twoją Rodzinę:) Gosiu Droga a gdzie wy w Darłówku mieszkacie i jak długo zostaniecie wiesz bo do Darłówka to mam bliziutko można by zaaranżować jakieś spotkanko jeszcze :)
Puszka jest piękna przy następnej okazji obejrzę dokładniej Szczerze na żywo wygląda o wiele lepiej niż na zdjęciach coś pięknego
Panorama napisałam do Ciebie e-mail
OdpowiedzUsuńPuszka cudownie odmieniona! Wspaniały efekt, świetne połączenie starych fotografii i bluszczu.
OdpowiedzUsuńMetamorfoza totalna, efekt doskonaly...i wcale sie nie dziwie ze radosc byla wielka...:) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńooooooooooh!! que preciosidad!!!!!!
OdpowiedzUsuńChelo
Un trabajo muy bonito y romantico.
OdpowiedzUsuńWyszło REWELACYJNIE !!!
OdpowiedzUsuńŚlicznie ją zrobiłaś :)
OdpowiedzUsuńUna maravilla de trabajo. Felicidades.
OdpowiedzUsuńBesitos desde España
Goha,
OdpowiedzUsuńJednym słowem całe, wielkie przedsięwzięcie, od pomysłu, analizy projektu we wszystkich detalach i aspektach, do wykonawstwa perfekcyjnego; przyznaję, nie myślałam nigdy w ten sposób o decoupage'u!
jestem ciekawa min Pań z Obory...
OdpowiedzUsuńI reakcji słownych lub tez niesłownych 9(czyli przepraszam za wyrażenie - paszczowo-gębowych)
:):):)
Pozdrawiam serdecznie:)
jola zola jakie były miny i co mówiły Panie z Obory to może napisać nasza koleżanka Panorama LeSage, którą poznałam w Oborze. Ona była w czasie wręczania puszki :) :) :)
OdpowiedzUsuńPuszka jest kapitalna! Niby się wiele na niej dzieje a jednak wszystko tworzy spójną całość.
OdpowiedzUsuńThis is Lovely! You do Wonderful Work!
OdpowiedzUsuńI Found you through the Graphics Fairy and Brag Monday!
Have a Wonderful Week!
Jill
How wonderful!! What a beautiful decoupage project!
OdpowiedzUsuń